KORONAWIRUS

Niestety prawda jest taka, że żyjemy w czasach coraz to bardziej poważnych zakłóceń w funkcjonowaniu ekosystemów naszej planety. W miarę jak sytuacja ulega pogorszeniu, coraz więcej chorobotwórczych mikroorganizmów przedostaje się przez te uszkodzone macierze ekologiczne do świata ludzi. (Prawie zawsze taka sytuacja ma swoje źródło w gatunkach zwierząt charakterystycznych dla danego regionu). Nowo powstały patogen, który budzi coraz większy niepokój na całym świecie, znany jest pod nazwą SARS-Cov-2 – choroba, którą powoduje, nazywa się Covid-19. I owszem, to dość mylące, że mówimy Cov-2, kiedy chodzi o wirus, ale Covid-19, kiedy dochodzi do zakażenia. Choć poniższy opis pewnie nie przyda się tym z nas, którzy znajdują się na pierwszej linii frontu (tj. osobom bez tytułu doktora), koronawirusy to otoczkowe wirusy RNA o dodatniej polaryzacji – czyli mają zakaźny materiał genetyczny, te o ujemnej nie. Jak większość wirusów RNA, regularnie biorą udział w rekombinacji swojego kodu genetycznego – bezustannie tworzą coraz to nowe warianty samych siebie. Wirusy są jednymi z najszybciej adaptujących się organizmów na tej planecie.

Mimo to, że istnieje kilka przeciwwirusowych środków leczniczych, jedyną prawdziwą metodą leczenia infekcji wirusowych, jaką dysponuje medycyna zachodnia, są szczepionki. Niestety stworzenie szczepionki przeciwko nowym organizmom zwykle zajmuje około roku (dlatego też opracowanie szczepionki na Covid-19 trochę potrwa, i najprawdopodobniej będzie ona, podobnie jak szczepionka na SARS, jedynie częściowo skuteczna). A ponieważ organizmy wirusowe (chociażby grypa) przeważnie bez przerwy zmieniają swój genom, nowe szczepionki na takie infekcje muszą być opracowywane każdego roku. Za pomocą paradygmatów medycyny zachodniej, prawie zawsze o wiele ciężej poradzić sobie z patogenami wirusowymi niż z bakteriami (okazuje się jednak, że bakterie ciężej kontrolować, niż początkowo uważano).

Istnieje prawdopodobnie tuzin lub dwa koronawirusów, jednak tylko około siedem z nich (jak do tej pory) jest w stanie zarażać ludzi. Pierwszy z nich, który wywołał poważny niepokój wśród społeczności międzynarodowej, nosi nazwę SARS (Sudden Acute Respiratory Syndrome, ang. nagła, ciężka niewydolność oddechowa). Nowy koronawirus, który wywołał pandemię, należy do tej samej rodziny i nosi nazwę SARS-Cov-2. Podobnie jak początkowy wirus SARS, jest on groźnym patogenem, kiedy zaczyna rozprzestrzeniać się wśród dużej liczby osób. Niestety, SARS-Cov-2 jest znacznie bardziej agresywnym patogenem niż wirus SARS. Analiza pierwszych 75 tysięcy zarażonych wykazała, że jego wskaźnik śmiertelności wynosi około 2,3%, co czyni go jakieś 23 razy bardziej zabójczym, niż sezonowe infekcje grypy (to dlatego światowa pandemia może być naprawdę poważna). Podobnie jak wirusy grypy, atakuje on przede wszystkim płuca, i najczęściej rozprzestrzenia się drogą kropelkową – choć mógłby także rozprzestrzenić się przez bezpośredni kontakt z wydzielinami organizmu osoby zakażonej.

Podobnie jak z większością wirusów dróg oddechowych, infekcja powoduje kaszel i kichanie, które pozwalają wirusowi znaleźć więcej gospodarzy. (Wielu zakażonych wykazuje nieznaczne objawy, lub nie wykazuje żadnych, dzięki czemu mogą pełnić funkcję cichych nosicieli.) Wirus co gorsza może przetrwać stosunkowo długo na większości powierzchni, stąd też może przenosić się poprzez dotyk. (Ty dotykasz klamki, następnie swoich ust lub nosa, i gotowe.)

SARS i MERS (Middle East Respiratory Syndrome, tj. Bliskowschodni Zespół Niewydolności Oddechowej, powodowany przez spokrewniony patogen wirusowy) mają również tendencję do zakażenia przewodu pokarmowego u chorych. U około jednej czwartej zakażonych rozwija się dość intensywna biegunka. Pierwsze badania nad nowym wirusem odkryły cząstki wirusa w próbkach kału, co wskazuje na to, że może on również przenosić się za pośrednictwem odchodów (podobnie jak dzieje się to w przypadku SARS i MERS), oraz najpewniej także za pośrednictwem moczu (znowu, jak SARS i MERS).

Podobnie jak SARS, Cov-2 wywiera dość szczególny, trzyetapowy wpływ na tkankę płucną u osoby zakażonej: początkowe stadium infekcji, które pozwala na replikację wirusa, odpowiedź układu odpornościowego, która w poważniejszych przypadkach może obejmować nadaktywność układu immunologicznego, i stosunkowo niewielkie lub bardzo poważne uszkodzenia płuc. To powiedziawszy, większość infekcji zwykle przebiega bardzo podobnie do grypy. Większość ludzi tak naprawdę będzie przekonanych, że zakazili się wirusem grypy, a nie koronawirusem. W rzeczywistości, infekcje Cov-19 w przypadku około trzech czwartych zakażonych wywołają stosunkowo łagodne objawy. Jedynie około 18% zakażonych doświadczy poważnego zakażenia, z czego w większości będą to osoby starsze, których odporność pogorszyła się z wiekiem; osoby z zaburzeniami układu odpornościowego; i ludzie z chorobami współistniejącymi, chociażby takimi jak przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP).

W dużym uproszczeniu, oto co poważne zakażenie Cov-19 robi z płucami. Kiedy dostanie się do płuc, wirus ten zakaża poszczególne komórki, w tym rzęski. Rzęski mogą być porównane do drobnych włosków. Wystają z komórek w płucach i bezustannie poruszają się niczym fale oceanu. To umożliwia przemieszczanie się śluzu i cząstek stałych w górę i usuwanie ich z płuc.

Podczas infekcji, wirusy SARS często zabijają rzęski, które zakażą, co pozwala na gromadzenie się zanieczyszczeń i płynów w płucach (stąd zapalenie płuc). Kiedy infekcja robi się poważna, układ odpornościowy staje się wysoce aktywny. To sprawia, że organizm wysyła ogromne ilości komórek odpornościowych do płuc, żeby powstrzymać infekcję, usunąć zanieczyszczenia, i naprawić tkanki.

W dużym uproszczeniu (raz jeszcze), podczas infekcji, poszkodowane komórki wysyłają przekaźniki chemiczne, którym (mimo że jest ich wiele i mają różne nazwy) osobiście nadaję jedno wspólne określenie: cytokiny. (Tak naprawdę to kwestia nazewnictwa, one wszystkie są cząsteczkami przekaźnikowymi, które wykonują różne zadania w organizmie w przypadku infekcji.)

Kiedy wirus Cov-2 znajdzie już odpowiednie komórki, posługuje się bardzo charakterystycznymi i z punktu widzenia ewolucji starożytnymi strategiami, żeby się do tych komórek dostać, przejąć je, i zacząć namnażać się w ich strukturach. Następnie przebija ich błonę, żeby móc uwolnić nowe wirusy do organizmu, które potem mogą zarazić następne komórki, i tak dalej, i tak dalej. Przy okazji stymuluje kaszel, żeby móc zakazić więcej ssaków i przenieść się na nowych gospodarzy.

Ważne jest, aby uświadomić sobie, że wirusy są jednymi z najstarszych organizmów żyjących na tej planecie (mimo że wielu biologów nadal upiera się, że wirusy nie są “żywe”, co jednak zakwestionuje każdy trzeźwo myślący człowiek). Wirusy w rzeczywistości mają miliardy lat. Są bardzo dobre w tym co robią, i jak wszystkie organizmy żyjące, uczą się na bieżąco, po drodze przyswajając nowe wzory zachowania. Rośliny, w porównaniu, mają jedynie około miliard lat, przy czym złożone rośliny lądowe około 300 milionów lat. Dla kontrastu, nasi najstarsi przodkowie z gatunków człowiekowatych mają najwyżej 1-2 miliony lat, przy czym obecny gatunek człowieka – zaledwie 35 tysięcy lat. Medycyna zachodnia (hojnie szacując) ma 200 lat, a jej wiedza o patogenach wirusowych – zaledwie 50, do tego jest ona w większości szczątkowa, a niekiedy nawet błędna (opiera się na przestarzałych modelach statystycznych i ustaleniach medycznych).

Wszystkie patogeny są zaawansowane jeśli chodzi o modulowanie ludzkich cytokin, co pozwala im osiągać swoje cele. Nauczyły się, jak omijać wiele z naszych naturalnych odpowiedzi odpornościowych, żeby móc umożliwić sobie dostęp do organizmu, namnożenie się, a następnie przeniesienie na nowego gospodarza. Osoby starsze i takie z zaburzeniami układu odpornościowego bardzo często nie są w stanie skutecznie reagować na tak zaawansowane wirusy; ich organizm staje się przytłoczony.

Odpowiedź cytokin w organizmie człowieka często obejmuje stan zapalny (normalna i ważna część procesu leczenia i odpowiedzi na chorobę). W przypadku niektórych infekcji, jeśli układ odpornościowy nie może z powodzeniem jej powstrzymać, następuje stale nasilająca się kaskada zapalna (niekiedy nazywana burzą cytokin). To niekiedy może być niezwykle groźne. Grupa wirusów SARS powoduje zniszczenia w płucach. Nawet jeśli dana osoba wyzdrowieje, naprawa szkód może potrwać lata. Jeśli jednak zniszczenia okażą się wystarczająco poważne, następuje śmierć.

Takie burze cytokin mogą się rozprzestrzeniać po całym ciele poprzez krew i czasem wywołują tzw. wstrząs septyczny. Ponieważ krew przepływa przez wątrobę i nerki, te organy jako pierwsze mogą doznać uszkodzeń w przypadku burzy cytokin. W końcu przestają funkcjonować, czego skutkiem jest śmierć. (W przypadku MERS, ostre uszkodzenie nerek jest bardzo powszechne.)

Źródło: 

Tekst oryginalny: “Herbal treatment for Coronavirus infections” Stephen Harrod Buhner

Tłumaczenie polskie: Aleksandra Kotlęga